Na tej stronie będę chciał napisać trochę o problemach i jak sobie z nimi poradzić
Dziobanie jaj
Wydziobywanie u pisklaków piór i palce u nóg
Krzywe i inne problemy z palcami u nóg
Choroby
Problemy z odchowem pisklaków i sam odchów
Problemy w hodowli i drapieżniki
Czasami zdarza się że bażanty dziobią jaja. U mnie najczęściej dziobały nepalskie, uszaki, elity, srebrzyste u innych gatunków się nie spotkałem. Żeby temu zaradzić kupiłem plastykowe jajka i dodatkowo u stolarza zamówiłem z drzewa. Jaja z drzewa pomalowałem na biało, wiosną jak bażanty jeszcze nie niosły podrzucałem te sztuczne jaja na gniazda i do wolier. Przez pierwsze dwa dni dzióbały jaja sztuczne, a potem się im znudziło. I w taki sposób oduczyłem dużo bażantów dziobania jaj. Dziobanie jaj jest to nawyk u ptaków a nie choroba, przyczyną może być zniesienie jaja w błonie lub miękkiej skorupce, ewentualnie stłuczenie jaja. I w taki sposób ptaki jaja traktują jako pożywienie, które bardzo lubią.
Przed okresem niesienia można podawać skorupki jaj kurzych, wcześniej wyprażanych w piekarniku w temperaturze około 150 stopni Celsjusza.
Wydziobywanie piór przez pisklaki to jest problem z który boryka się wiele hodowców kuraków i nie tylko. Ja też mam ten problem co roku i nie mogę sobie poradzić. Nie zakładam osłon dziobowych, ze względu że niszczą strukturę dzioba i czasami taki dziób się deformuje. To jest moje zdanie. U mnie jak się ptaki wydziobują, próbuje je zamknąć na parę dni osobno, do momentu jak się opierzą. Zauważyłem, jak ptaków jest za dużo i mają ciasno to prawdopodobnie będą się dziobać. Gatunki które przeważnie się wydziobują to; elioty, b. obrożny, b. królewski, humeo, mikado, tragopany teminickie. Gatunki które nie wydziobują się to; b. annamski, b. srebrzysty, b. nepalski, przepióry kalifornijskie, uszaki, tragopan satyr.
Dziobanie palców u nóg zauważyłem tylko u uszaków siwych i przepiórów kalifornijskich. Przepióry dziobią bo myślą że to robaki, z wiekiem im mija. Najgorsze jest jak dziobią palce uszaki, potrafią zjeść część palca w parę minut, i zamęczyć słabszego. Zaczyna się od słabszego pisklaka a potem wpadają w nawyk. Najlepszym rozwiązaniem jest odstawić zaraz pisklaka z rozdziobanym palcem, do momentu wygojenia się palca. Czasami zaraz po wylęgu pisklaki dziobią sobie palce, ale to już mają w genach a palce są podobne do larw owadów. Po paru dniach przestają.
Czasami się zdarza, że pisklaki lęgną się z krzywymi palcami. Przyczyn może być wiele; zła karma, niedobory witamin i składników mineralnych, zły dobór par lęgowych (genetyczna), zła inkubacja. A gdy takie pisklaki się wylęgną jest jeszcze szansa, wystarczy podać przez trzy dni witaminy A+D i to powinno częściowo pomóż. Kiedyś na początku hodowli jeszcze pisklakom usztywniałem palce przez parę dni, czasami to pomagało. A jak te metody nie pomogą to zostanie że z pisklaka wyrośnie ładny bażant z małym defektem. To nie znaczy że taki bażant już do niczego się nie nadaje. Ja w swojej hodowli posiadam samce z krzywymi palcami i jestem z nich bardzo zadowolony.
Drugą przyczyną jaka może pojawić się, to wieku około 2-3 tygodni palce się same krzywią. Z tego co zauważyłem to tylko u olśniaków i bażantów annamskich, do tej pory nie wiem jaka jest tego przyczyna. Podejrzewam że może to być zależne od paszy i jej składników. Zdarzyło mi się tak dwa razy u bażantów annamskich i kilka razy u olśniaków, nie udało mi się tego procesu odwrócić lub wyleczyć.
Następną przyczyną krzywienia się palców. Krzywienie się palców w okresie zimowym lub małym pisklakom. Jest to przyczyna kiedy małe pisklaki chodzą po zbyt zimnym podłożu lub jest im za zimno, można temu zaradzić przenosząc pisklaki na ciepłą ściółkę lub zapewnienie im lepszego ogrzewania. U dorosłych ptaków takich jak pawie kury sonnerati i inne, zimą też potrafią z zimna pokrzywić się palce. Ptaki przenosimy na suchą i ciepłą ściółkę. Po takim zabiegu palce wracają do normalnego stanu, jest to proces odwracalny.
Gdy zobaczymy ze do palca naszych pupili coś się przykleja, lub są poobklejane jakimiś grudkami. Zauważyłem taki przypadek u bażanta annamskiego i uszaka białego w wieku około 2 tygodni. Jest to związane z brakiem witaminy z grupy B, wystarczy przez parę razy podać witaminy B-complet. I ten problem powinien ustąpić.
Złamania palców; usztywniamy palec i zaklejamy taśmą klejącą na nie mniej jak dwa tygodnie. Palec musi być cały usztywniony, i dobrze obwiązany taśmą tak żeby się nie ześlizgała. Tylko trzeba tak zrobić żeby do palca dochodziła krew, bo innym razem palec uschnie. Bez tego zabiegu też palec się zrośnie, tylko może czasami być krzywy.
Z chorobami bywa różnie, nawet lekarzowi jest ciężko określić, co dolega naszemu pupilowi.
Pierwszą chorobom z jaką kiedyś miałem bardzo dużo problemów to mykoplazmoza mycoplasmosis. Jest to bardzo uciążliwa choroba, ze względu jak jeden ptak już jest wyleczony to drugi choruje i tak wkoło.
Objawy i sposób zarażania się ptaków tą paskudną chorobą.
Główną przyczyną zarażenia naszego stada jest brak KWARANTANNY lub źle przeprowadzona. Zarazek też może się przenosić przez jajo, zakażony jajowód kury lub nasienie koguta. Zazwyczaj jest to bezobjawowa postać mykoplazmy. Najbardziej uwidacznia się choroba w momencie stresu lub osłabienia ptaka. Choroba najczęściej przenosi się drogą powietrzną i występuje u ptaków chowanych w złych warunkach, zarobaczonych, zagęszczenie duże, zła wentylacja, transport długi, niedożywienie itp.
Głównymi objawami są; stan zapalny worków powietrznych, stan zapalny zatok podczołowych czyli zapuchnięte oczy, ptaki kichają i potrząsają głową, postępujące wychudzenie, biegunka.
Leczenie jest bardzo proste i raczej skuteczne (czasami pozostaje nosicielstwo). Leczeniu trzeba najlepiej poddać całe stado, mamy pewność, że nie zostały jakieś zarazki. Ja na mykoplazmoze podawałem lautecin razem z tylbianem (tylan) po łyżeczce na litr wody przez 5-6 dni i przez kolejne 4-5 dni łyżeczkę tylbianu. Można podawać jeszcze enrobioflox, baytril, linco-spectrin. Na tą chorobę najczęściej chorują bażanty złociste, diamentowe, srebrzyste, uszaki siwe, tragopany teminicki, kuropatwy skalne, a z kur to kochinki miniaturki. Jest jeszcze postać stawowa mykoplazmy, ale z nią się nie spotkałem. W leczeniu ptaków trzeba uwzględnić czy ptaki piją wodę i w jakiej ilości (latem więcej a zimą bardzo mało).
Drugą chorobą doś często występującą jest histomonadoza inaczej czarna główka typhlohepatitis. Ta choroba jest wyleczalna pod warunkiem, że wcześnie się ją rozpozna. Na tą chorobę chorują pawie, kuropatwy, przepióry, indyki, bażant annamski. U innych gatunków nie spotkałem się z tą chorobą. Z tego co zauważyłem choroba jest aktywna latem i trwa do jesieni, albo dlatego że chorują młode ptaki.
Objawy, to osowiałość, śpią w jednym miejscu, skrzydła nisko opuszczone, brak apetytu, biegunka pienista cuchnąca koloru żółtego, wychudzenie. Po rozkrojeniu wątroba powiększona z ogniskami martwiczymi przypominające guzy nowotworowe.
Leczenie jest proste, podajemy avimetronid przez 10 dni z wodą do picia. Po leczeniu ptaki odrobaczywiam. Jak kupuje nowe ptaki z tych gatunków wymienionych to daję w ramach kwarantanny profilaktycznie avimetronid.
Trzecią chorobą jest kokcydioza, jest to choroba młodych piskląt, chociaż chorują i dorosłe ptaki. Młode ptaki chorują jak mają styczność z dorosłymi, lub maja wilgotną, zanieczyszczoną ściółkę. Objawy to pienista brązowa biegunka, skrzydła nisko opuszczone, senność, brak apetytu, wzmożone pragnienie. Leczeniu trzeba poddać wszystkie ptaki w stadzie, bez wyjątku. Zmienić ptakom ściółkę, i odkazić pomieszczenie. Ja leczę w taki sposób podaje przez trzy dni sulfatyf, dwa dni przerwy na zsiadłe mleko i witaminy. po tej przerwie podaję jeszcze przez trzy dni baycox. Po tym leczeniu znowu podaję zsiadłe mleko celem uzupełnienia flory bakteryjnej jelit, można podać specjalne szczepionki z bakteriami jelit. I to powinno pomóż, A jak by się jeszcze powtórzyło to zamiast sulfatywu podaję jakiś inny środek na kokcydiozę, bo kokcydia się uodporniają na środki lecznicze.
Następny problem to nicienie w tchawicy. Syngamoza syngamus trachea tak się zwie ta choroba, są to nicienie żyjące w tchawicy. Występuje u młodych bażantów od maja do listopada, raczej nie dłużej. Na tą chorobę najczęściej chorują pawie, kurczęta, olśniaki, uszaki, wszystkie kuropatwy i przepióry u innych gatunków sporadycznie. Nie spotkałem u tragopanów.
Objawy tej choroby to; pojawia się duszność, ptaki oddychają z otwartym dziobem, zawsze przy wydechu próbują coś wykrztusić. U kuropatw i uszaków zauważyłem, że mają posklejane pióra w okolicy barków.
Leczenie, to podawanie przez trzy dni środki na odrobaczywienie, ja podaję fenbenat przez trzy dni i to skutkuje.
Nie ma sensu więcej pisać o chorobach, przedstawiłem kilka najważniejszych.
Bardzo dużo osób pisze do mnie że podaje leki profilaktycznie, bo ktoś mu tak powiedział. A to jest bardzo duży błąd, ptaki jak są chore to się leczy daną chorobę. Przez taką profilaktykę ptaki są bardziej podatne na choroby i bakterie bardziej odporne na dany lek. Jak ptak zachoruje to zawsze można, zawieść go na wymazy i pobranie próbek. I to jest moim zdaniem najlepsza metoda, a lekarz określi najlepszy lek leczniczy.
Chcąc mieć zdrowe ptaki, trzeba zainwestować w pomieszczenie na kwarantannę, kwarantanna to podstawa w hodowli.
Ja już nie mam takich problemów z chorymi ptakami jak 8-6 lat temu, od 2001 roku przeprowadzam kwarantannę ptakom nowo nabytym.
Mikoplazmę wyeliminowałem raczej całkowicie, zawsze mogą przynieś dzikie ptaki. Ptakom na dzień dobry podaję komplet witamin i do dzioba strzykawką
Lewamizol na odrobaczywienie. I obserwuje przez 4-6 tygodni jak coś im dolega, to są leczone i automatycznie okres kwarantanny się przedłuża. Taka Kwarantanna nie daje 100% pewności że ptak jest zdrowy, bo przecież może mieć wiele innych ukrytych chorób, ale większość można chorób wyeliminować.
Po każdym leczeniu trzeba podać zsiadłe mleko, lub inny środek z kulturami bakterii, które występują w układzie trawiennym. Zapobiegnie to grzybicom które jest o wiele gorzej leczyć.
Czasami zdarza się, że ptak padnie bez żadnych wcześniejszych przyczyn. Powodów może być wiele np. W sylwestrową i nie tylko zdarzają się upadki i rozbicia ptaków, przyczyna wielki huk petard. Ptak jak usłyszy taki wystrzał to zaraz podrywa się do lotu z dużą siłą, tylko dach lub siatka woliery go zatrzymuję, a skutek można się domyśleć jaki będzie; zawał lub złamanie kręgosłupa, lub jeszcze inne uszkodzenia. Ptaka rozbitego powinno się przenieść do osobnej, zacisznej woliery, podać witaminy i czekać. Zauważyłem u mnie, że nawet kosiarki od trawy się boją, tak ze w tym okresie co są młode pisklaki po prostu nie koszę trawy, czekam jak podrosną lub będą chłodne dni.
Drugi powód to wysoka temperatura latem, bardzo ciężko przeżywają to tragopany, olśniaki, uszaki białe. I wiele innych wysoko górskich gatunków. Woliera dla tych gatunków powinna być zacieniona i przewiewna. Przy wysokich temperaturach nie powinno się nic robić przy bażantach (chodzi mi o łapanie, sprzątanie, itp.), tylko świeża woda i pożywienie. Najbardziej na taki stres są narażone tragopany, młode pisklaki i dorosłe wybarwione samce.
Jeszcze jedna rada, nie powinno się łapać ptaków bez powodów, bo na pewno one tego nie lubią.
Ja robię to tak.
Po wykluciu piskląt w inkubatorze, przekładam je do pojemników plastykowych. Mam dwa rodzaje tych pojemników 1) o wymiarach 75cm. X 50cm. i wysokość 50cm 2 ) mały o wymiarach 35cm X 55 cm. i wysokość 35cm. Są to pojemniki plastykowe, można je łatwo umyć i odkazić a w dodatku lekkie. Spód pojemników mam wyścielany wykładziną dywanową, łatwo ją wymienić, odkazić, wyczyścić. Mam kilka sztuk dociętych na wymiar. Następną zaletą wykładziny jest to, że małym pisklakom nie rozjeżdżają się nogi. Do pojemnika mam przykręcone ramię na którym wieszam na odpowiedniej wysokości żarówkę grzewczą [zwaną sztuczną kwoką]. Sztuczną kwokę wieszam na takiej wysokości, żeby pod nią na spodzie temperatura nie przekraczała 36 st.C.
Po wylęgu pisklaków, przenoszę je do takich pojemników na około jeden tydzień. Przez ten tydzień robię selekcje ptaki kalekie, słabe i nie nadające się do hodowli. W tym okresie nie powinno nic z pisklakami się dziać, chyba że popełnimy jakieś błędy. Po około tygodniu, raczej w południe i ciepły dzień przenoszę pisklaki do małej woliery 1.5 X 2m. Na środku woliery wisi sztuczna kwoka do ogrzewania pisklaków. Oprócz wyskubywania piór może pojawić się kokcydioza, którą opisałem wyżej.
Najwięcej problemów hodowcy mają z chorobami i drapieżnikami. Choroby które często występują opisałem wyżej.
Drapieżniki to zmora hodowców, ale można przed nimi się zabezpieczyć. Ja mam zabezpieczenie elektrycznego pastucha pociągniętego po ogrodzeniu, trzy przewody w odstępach 10 centymetrowych, tak że żaden drapieżnik nie powinien się prześlizgnąć. Jeszcze można stosować pułapki zapadkowe na kuny i tchórze najlepsze są drewniane, lub zrobione z siatki zgrzewanej. Innym dobrym zabezpieczeniem jest fundament na 40 centymetrów w ziemi, ja stosuje płyty betonowe, te które używa się na ogrodzeni. Drugą ważną sprawą jest siatka, czyli rozmiar oczek czym mniejszy tym lepiej, bo ani wróble ani drapieżniki nie dostaną się prze nie.
Można bardzo łatwo sprawdzić czy nasze ptaki coś odwiedza, wystarczy wyłożyć co kilkanaście metrów jaja kurze. Po sposobie, częstotliwości i ilości jaj zjedzonych można określić jakie drapieżniki nas odwiedzają, i co może nas czekać w najbliższych dniach. Drapieżniki są bezwzględne, potrafią wpaść do woliery i wydusić wszystko co się rusza, przeważnie zjadają część a wyduszą wszystko. Do najgorszych drapieżników należą kuny, tchórze, lisy, tchórzofretki hodowlane, gronostaje, szczury. A na wolnej przestrzeni może się zdarzyć, że jakiś wygłodzony jastrząb zwędzi nam coś z podwórka. Zagrożenie dla jaj i młodych piskląt przebywających na podwórku stwarzają sroki, wrony, kruki są to bardzo sprytne ptaki potrafią obserwować całe podwórko. Wiedzą gdzie kury niosą jaj, z której strony pojawia się gospodarz i jakie ma zamiary wobec nich.
Po przeczytaniu wszystkiego można pomyśleć, że bażanty to ptaki które zawsze chorują i coś na nie poluje. Wcale nie prawda jak się zrobi odpowiednie woliery, zabezpieczenia, ptaki nabywa się od hodowców a nie na bazarach lub z niewiadomego pochodzenia, przeprowadzi dobrze kwarantannę to taka hodowla może nas bardzo cieszyć. Wcale nie trzeba mieć dużo gatunków wystarczy jak się ma parę sztuk, które biegają gdzieś po ogrodzie lub siedzą w wolierze.